nocny dozor
Posted in photos on April 27th, 2006 by aiglon
26 kwietnia, Warszawa, cyfraq
Jak w amerykańskim filmie. Policyjnym. Chyba.

26 kwietnia, Warszawa, cyfraq
Jak w amerykańskim filmie. Policyjnym. Chyba.

26 kwietnia, Warszawa, cyfraq
Dwie godzinyw plecy. Ale metro mieliśmy.

26 kwietnia, Warszawa, cyfraq
Zdjęcie niezwiazane z notką. Przedwczoraj (bo wczoraj było ciekawie inaczej), przeszłam lochy z obydowma poziomami, cyrk, cmentarz z wszystkimi grobowcami, do tego jeszcze zaczęłam dzielnicę świątyń no i Twierdzę D’Arnise. Dawno mi się tak dobrze i luźno nie grało. I tylko z Easy of Use niepełnym w składzie postać standartowa wiadoma, Jaheira, Nalia i Keldorn. To zapewne będzie wszystko, bo nic innego ciągnąć mi się nie chce. Skłąd dobry, praworządny, lightowy. NPCy instalować nie dałam. Aviki Sansy, jak zwykle zresztą, miano pełne prawdzwie. Nie moge doczekać się umówionej partyjki online:)
Jejku jej :)

26 kwietnia, Warszawa, cyfraq
Widok zza szyby Toyoty. Uroczy. Jakbyśmy nie skręcili na Marki, mieliśbyśmy fajniejsze opcje. Next time.

25 kwietnia, Warszawa, cyfraq
Tym razem w szerszej perspektywie. Razem z wiernymi potrzebującymi.
Zamówienie raz.



25 kwietnia, Warszawa, cyfraq
Popełniłam przestępstwo i robiłąm zdjęcia w metrze. Zawsze wydawało mi się to tematem smacznym, ale jakoś nie wyszło, jak chciałam. Trzeba będzie zgrzeszyć ponownie. Podmrok ciągnie.


25 kwietnia, Warszawa, cyfraq
A właśnie się zastanawiam, jakby to wyglądało. Myślę, że hardkor pełen.
Pełen jeleń.

24 kwietnia, Warszawa, cyfraq
1. 5 pucharów
2. 9 mieczy
3. świat
4. 5 pałek
5. śmierć
6. mag
7. królowa pałek
8. as pucharów
9. księżyc
10. 9 pucharów
11. 7 pałek
12. cesarz
13. kochankowie

24 kwietnia, Warszawa, cyfraq
Uroczy obity pyszczek.

24 kwietnia, Warszawa, cyfraq
Lucyfer wzruszył ramionami, spojrzał ostrzo. Niechętnie, jakby się przemagając, rzekł:
- Ofensywa już się rozpoczęła.
A później uśmiechnął się z pięknem i smutkiem, którego spodziewać się nie mogła nawet po upadłym aniele. Czarny szum czarnych skrzydeł znaczył, że za chwilę zniknie, wyparuje do swojej otchłani. Wszyscy ci, co byli obok, łapczywie zatrzymywali w sobie każdą chwilę jego obecności. Wszyscy prócz tej, ubranej w biel i szkarłat.
Uniósł się ponad nich, chociaż był poniżej. Szepnął coś cicho o pożegnaniu.
Ruszył w lot.
Obrońcy kryształu

24 kwietnia, Warszawa, cyfraq
Dawno nie było aktualnego, więc jest. Jak widać burdel.

4 w nocy. Nie mogę spać.
Wciąż śni mi się jeden sen. W kółko ten sam, może lekko się zmienia.
Hm. Dziwne. Ciekawe. Męczące.
Ktoś mi coś chce przekazać, czy jak?

24 kwietnia, Warszawa, cyfraq