Archive for September, 2006

stars

Posted in photos on September 25th, 2006 by aiglon

24 września, Warszawa, cyfraq

“Take me with you” można by rzec cytując żeby to jednego. Ja przed niczym, Aśka przed wyjściem i wejściem czarnej bramy o czerwonych gwiazdkach kolczyków i ścian. Dostrzegam czasem lubieżną przyjemnośc w dostrzeganiu drobiazgów skromnie umeblowanego mieszkania. Gwiazdki przylepione wokoło jeszcze przez szwadron mięśni i braku pokory, zostały na swoich miejscach. Świecą w nocy, ale podobno nie przeszkadzają. Bo i jak się nie przyzwyczaić do własnej galaktyki?

free bus

Posted in photos on September 25th, 2006 by aiglon

22 września, Warszawa, cyfraq

W piątek niemal cała komunikacja miejska jeździła za darmo. Niespodziewanie jakoś, dzień bez samochodu, więc trąbią wszyscy na zatarasowane ulice, niebotyczne korki prawdopodobnie mają zmuszać do spaceru. I dobrze. Ja swój miałam. Pod palmą złomowisko rowerów, chiński parking, ogrodzony Nowy Świat. Szkoda, że wyjątkowo.

freya the god

Posted in design on September 25th, 2006 by aiglon

24 września, Warszawa, cyfraq

Włączył się małej czarnej kulce posiadacz. Posiadacz kurczaka na patelni i moje krzesła do kompa, mojego roweru, kanapy i szklanki. Nawet przytula się do komórki. Póki nie dzwoni. Zaczęła też anektować umeblowanie drugiego pokoju, co bywa okupione spięciami w poziomie ludzkim na korytarzu, znaczy się - “weź swojego kota z mojego dywanika!”. Dzień jak co dzień znaczy się.

sunny day

Posted in photos on September 25th, 2006 by aiglon

24 września, Warszawa, cyfraq

Tak sobie myślę, że mnie niedługo czeka lekka masakra psychiczna, więc ćwiczę. Dzisiaj Coin mnie ratował telefonicznie, a Aśka podstrzymuje na duchu i pali nawet do obiektywu, co nie jest częste mimo wszystko. Weekend zleciał przemęczeniem, przeziębieniem i kotem. Są jakieś dziwne problemy z netem, komp mi szumi, czas by chyba na wymianę. Not-out weekend innymi słowy. Poza tym pada. Więc żadne łowy.

ameryhańsko

Posted in photos on September 22nd, 2006 by aiglon

21 września, Warszawa, cyfraq

Stolica zaskakuje wielkością ulic. Parkingi niemałe chowają się w zaroślach dachów podrzędnych kolorowych maszyn. A wiadomo, że samochód w każdym może być olorze, pod warunkiem, że jest to czarny. I dalej chętne blondynki porywać można na wielką czarną maskę, tą samą co rwał ojciec i dziadek. Ja bym pewnie pedału gazu nawet stopą nie sięgnęła.
W sumie to smutno mi jakoś, i tak kciuki trzymam cicho za Richarda. Top Gear oglądałam namiętnie, ilekroć okazja sprzyjała. Powiózł wilk razy kilka….

barbakan

Posted in photos on September 22nd, 2006 by aiglon

20 września, Warszawa, cyfraq

Spojrzenie w dal wymuszone, przyznaję. Ale przynajmniej uwag nie usłyszę, co znów za niedoskonałośc złapałam. Jest dobrze i chyba nikt przeciw temu nie ma nic. Na piwo się miałyśmy przejść, ale podłe laryngologiczne podstępy zaprezentowały się w moim menu barszczem i herbatą. Dziwne to spojrzenie, kiedy jeszcze o Davisie wspomniałam i szachach. A później podróż wstecz. To co było, jakoś takie nieważne. Ważne to, co jutro. Ot, wspólny wniosek i wszystko to, że pierogi w mieście za drogie. Słoń słony. Bywa.

artyści od portretów

Posted in photos on September 22nd, 2006 by aiglon

20 września, Warszawa, cyfraq

Ci od portretów wycinanych masłem i bułką, zapijanych piwem z Biedronki zapewne. Smutno, bo dzień powszedni, wesoło, bo tradycja. Bez centralnego pośpiechu stolicy stoją i czekają. Barbakan uzależnia. Jak widać.

limbo form work

Posted in photos on September 22nd, 2006 by aiglon

21 września, Warszawa, cyfraq

Powoli oswajam się, że nie mam już czego wiązać na głowie, prócz hipotetycznych kokardek. Świadkiem ulica, w szybie odbita stale i niezmiennie, zawsze w ruchu. Tak mi się jakoś ostatnio brakowało tutaj. Na czysto, tuż po pracy, zmęczenie wbija się w oczy jak soczewki. Testowanie możliwości sprzętu trwa jedna nadal. Przyjemne zajęcie.

muzycznie

Posted in photos on September 22nd, 2006 by aiglon

21 września, Warszawa, cyfraq

Na stopniach Muzeum Chopina, gdzieś w tle Conga Fury. A niebo błekitne czasem nawet, jak nie pada. I akurat na burzę się nie zbiera. Krótkie nadgodziny. Czas spać.

guilty

Posted in photos on September 22nd, 2006 by aiglon

21 września, Warszawa, cyfraq

Bo to wina papierosa! Szybę rozbił zbój. Marka Rumcajsy zapewne, a może inne Marlboro. Bywa ostro pod mostami długimi i szerokimi. A w oddali szczeka pies.

windows 51

Posted in photos on September 22nd, 2006 by aiglon

21 września, Warszawa, cyfraq

Powiśle. Ulica bywa najlepszym telewizorem świata.

saper

Posted in photos on September 22nd, 2006 by aiglon

21 września, Warszawa, cyfraq

Pamiętam zdjęcie sprzed niemal dwóch dziesięcioleci, kiedy jako mały brzdąc pakowałam się temu przystojniakowi w ramiona. Trafić jakoś nie mogłam pod jego skrzydła, ąz dnia pewnego obudziłam się ze świadomością, iz kolega sterczy tuż obok mojej pracy. To poszłam i cyknęłam, a co.

eyes again

Posted in photos on September 22nd, 2006 by aiglon

17 września, Warszawa, cyfraq

Spojrzenie niekoniecznie nieprzytomne. Powiedziane zostało, że wrzucić można, więc wraca. Tak jakoś. Miłego.

father

Posted in photos on September 18th, 2006 by aiglon

17 września, Warszawa, cyfraq

Ojciec małego żubrzątka czyli ojciec w trawie puszczy :D

speedy

Posted in photos on September 18th, 2006 by aiglon

17 września, Warszawa, cyfraq

Trzeba było kupić wiewórkę.. Żeby nakarmić biednego kotka. Fajny, w ciapki. I jaki szybki.
Koty czują różnicę.