Archive for November, 2006

Barbie whores

Posted in photos on November 20th, 2006 by aiglon

9 listopada, Warszawa, cyfraq

Otwarcie wystawy dziwki Barbie, jak to mówi ciocia Renia. Mimo, że z Makroconcertem romansuje chwilami, i to często na mało przyjemnych warunkach czasowych, to wybrałam się wesprzeć duchowo, psychicznie i fotograficznie. Lalki nawet nie takie złe, ale ilość bachorów przechodzi ludzki pojęcie.

Photo monter

Posted in photos on November 20th, 2006 by aiglon

9 listopada, Warszawa, cyfraq

Wypad jakiś taki, listopadowy. Zdaje się, że okaza do zdjęć była.

fire and fire

Posted in photos on November 20th, 2006 by aiglon

1 listopada, Warszawa, cyfraq

Nie byłam na tyle śmiała lub bezczelna, żeby rozkładać statyw.

around

Posted in photos on November 20th, 2006 by aiglon

5 listopada, Warszawa, cyfraq

Jesień idzie powoli, ale dziwna jesień. Raz ciepło, raz deszczowo. Trochę tak się czuje kwiecień, a przez okno wpadają biedronki, ku uciesze czarnego domownika. Na dzień dzisiejszy nie wychodzę poza zlecenia, wieczne cyrki z kasą, oby to się ustabilizowało. W końcu.

beyond the lights

Posted in photos on November 20th, 2006 by aiglon

1 listopada, Warszawa, cyfraq

Ponownie zdjęcie z cmentarza. Jakoś dziwnie się czułam. Takie to warszawskie jakieś. Dzień wolny - specjalnie na pamięć, na zadumę, wspomnienia. Między grobami zaś więcej kamer, świateł i fotografów niż przewiduje ustawa. Wiem, że to niepowtarzalny moment, że tylko raz do roku, ale jakoś schować się można, dyskretniej, a nie przy grobie tak świeżym, że kwiaty jeszcze pachną rozstawiać aparat i jazda. Szczególnie w cenie są babcie zapalające znicze.
Jakiś listopadowy nastrój mam chyba. Dużo marudzę.

nine inch nails

Posted in photos on November 20th, 2006 by aiglon

5 listopada, Warszawa, cyfraq

Podczas gdy cała Polska ma niewybredny i chamski ubaw z jednej politycznej marionetki w uszatce, jako przyzwoite koleżanki po pokojach, robimy sobie pazurki. Piłując, lakierując i robiąc inne starszne rzeczy myślę sobie o tym biednym chłopku roztropku, Kononowiczu niejakim i jakoś mi smutno. I nawet nie z niego, nawet nie z faszystów, którzy wystawili go na poczet własnej niesławy, tylko z tych wszystkich pseudodziennikarzy, którzy mają więcej słomy w butach niż rzeczony kandydat. NIgdy i nikomu nie powinno odmawiać się szacunku, tym bardziej, że “śmieszność” małego misia nie jest zamierzona. Prosty, ubogi, wierzy w to co mówi i wiadomo, że do Polityki, a nawet polityki nie pasuje. Ktoś go jednak zgłosił, ale ktoś się śmieje.
A zabawne jest może przez jakieś 5 minut.

news news news

Posted in photos on November 20th, 2006 by aiglon

5 listopada, Warszawa, cyfraq

Kocie ostatnio ucieka. Karmione Hillsem rozbestwiło się w samodzielności i niezależności. NIedługo - bo już podobno dzisiaj (odpukać) przyjechać mają następne kable dla mnie do spłacania, dla niej do gryzienia. Cały czas się zastanawiam czy dane mi będzie zobaczyć mój stolik w całości i czy do windy zmieszczą się 22 cale. Sądzę, że nie. Dominik rzekł jednak, że warte każdej złotówki. Oby cale też były. Altualnie na dziewiętnastym japończyku.

memory

Posted in photos on November 20th, 2006 by aiglon

1 listopada, Warszawa, cyfraq

Fakt, była przerwa na Limbo. Nie dlatego, że była przerwa na spuście migawki - o nie. Teraz następuję powoli do przeglądania katalogów i dokonywania selekcji. Nownki później.
Obrazek powyżej - niśmiertelne miejsce i czas robienia zdjęć. Daleko byłam od domu i daleko od własnych grobów, więc poszłyśmy tam, gdzi enigdy nie byłam, a powinnam być. Na Powązki. I znicz za dziadka i za Powstańców - takie nawyki, pamięć, jak kto zwał.