ehm…
Posted in photos on August 28th, 2007 by aiglon
25 sierpnia 2007, Warszawa, Canon
Do czego…?

25 sierpnia 2007, Warszawa, Canon
Jak leniwie i ładnie. Poza tym za dużo tlenu i łeb mnie bolał później dwa dni.

25 sierpnia 2007, Warszawa, Canon
Trcohę daleko od wysp, ale z rugiej strony własny kraj.



25 sierpnia 2007, Warszawa, Canon
Bratanek Joanny w pełnej krasie ponurego zamyślenia nad piłką, gryzakiem i smoczkiem :-)

15 sierpnia 2007, Warszawa, Canon
Ostatni raz widziałyśmy się w przelocie, w tramwaju, na placu Grunwaldzkim bodajże. Niemal 7 lat temu, albo i lepiej. A teraz jakoś się tak złożyło, że siedzimy w stolicy. No więc browar obowiązkowo i najwspanialsze w tym wszystkim, że mimo upływu czasu nie zabrakło tematów do rozmowy i cyba jeszcze nie zabraknie ;-) Powspominałyśmy stare czasy i sesje Warhammera i dzikie dziwne imprezy i obtłuczoną z tynku szkołę. Większośc wsólnych znajomych sprzed lat siedzi na wyspach - co w sumie nikogo w tym kraju nie dziwi, i jakoś tam żyje, lepiej lub gorzej. Fajnie. Do powtórki.

19 sierpnia 2007, Warszawa, Canon
A tak jakoś mi się kompozycyjnie złożyło. Swoją drogą rudery są w centrum miasta, że hej.

15 sierpnia 2007, Warszawa, Canon
Studiowanie zawiłości gradientów i blików ponownie, tym razem na obiekcie ciekawszym i droższym. Też chcę być dawcą nerek!

19 sierpnia 2007, Warszawa, Canon
Taki etam obserwacje stania w miejscu i czekania i śpieszenia się i jeszcze czekania.


15 sierpnia 2007, Warszawa, Canon
Więc wybrałam się porobić zdjęcia na defiladzie w dniu cudu nad wisłą. I faktycznie, to byłby cud, jakbym jakieś sensowne zrobiła. Z defilady najbardziej zapamiętałam dużą ilość matek z małymi dziećmi i wrzeszczacych n anich ojców. Nie wiedziałam całego czołgu, tylko same lufy, a samolotów, walnięto mnie po głowie Migami, a zdążyłam się załapać na helikoptery - chyba wszystkie, jakie ten kraj ma. Upał, tłum, zero dostępności wody do picia, wrzaski i krzyki. Idealny dzień wolny.

19 sierpnia 2007, Warszawa, Canon
Czasem mi szkoda, że się nie da uratować wszystkich tych maluchów. Można dokarmiać, można głaskać no i w sumie to by bylo tyle.







19 sierpnia 2007, Warszawa, Canon
Coroczna sierpniowa wyprawa do Muzeum Powstania Warszawskiego, które zdumiewa za każdym razem i wzrusza niepomiernie. Idealny pomysł, idealne realizacje,, klimat, styl, design, architektura i potworna kasa, żeby upamiętnić. W ramach pamiątek ponowne zdjęcia tego, co dwa lata temu. Ktoś dojrzy czego? ;-)

19 sierpnia 2007, Warszawa, Canon
Ktoś chętny? Przestronne, napewno przewiewne. Chyba się wprowadzę.






20 sierpnia 2007, Warszawa, Canon
Czyli sesja zdjęciowa po biurze w ramach zapełnienia braków, jakie zostały zauważone podcas pracy z corbisem. Tak więc innytmi słowy ludzie pełni pasji byli pd reką, a nie na stocku, żywię głęboką nadzieję, że ten page ujrzy światło dzienne, lecz nie zapeszam mimo wszystko. Bo i po co w sumie.