My heart is deep in there

25 grudnia 2009, Wrocław, Canon

Pomiędzy armageddonami, esemesami, telefonami, życiu w dzikim pędzie chwila spokoju i nocne o życiu Polaków rozmowy. Później tony korespondencji i podsumowań. Tak nam się zbiera raz na jakiś czas. I artystokracja zawsze górą. Takich dwóch jak nas trzech… ;-)

Leave a Reply